Traveletter
Nie przegap dawki podróżniczych inspiracji i otrzymaj -10zł zniżki na ebooki!
No products in the cart.
Zwolnienie z testu:
– osoby zaszczepione. Należy mieć przy sobie zaświadczenie lekarskie w języku angielskim, które potwierdza wykonane szczepienia (wydruk certyfikatu możecie pobrać zhttps://pacjent.gov.pl/). Musi zostać wykonany cały cykl szczepień, czyli w przypadku Pfizera lub Moderny musi minąć 14 dni od drugiej dawki.
– ozdrowieńcy: Należy mieć ze sobą pozytywny wynik testu na COVID19 (w języku angielskim) wykonany w czasie do 6 miesięcy poprzedzających przylot do Turcji oraz zaświadczenie lekarskie także w języku angielskim
Jeśli tak jak my nie należycie do grona tych szczęśliwców, to musicie wykonać testy:
1.Test RT-PCR – należy wykonać nie wcześniej niż 72 godziny.
lub
2. Test antygenowy jakościowy- nie wcześniej niż 48 godzin przed planowanym lądowaniem na terenie Turcji.
Zaświadczenie negatywnego testu musi być w języku angielskim.
Testy antygenowe zrobiliśmy w cenie 149zl w laboratorium Alab. Badanie przeważnie wykonuje się do godziny 14/15, 3h przed testem trzeba być na czczo. Możecie umówić termin na konkretna godzinę, ale ja przyszłam godzinę wcześniej i nie było kolejki.
Wyniki były tego samego dnia ok. 22:00.
Jeśli nie zdążylibyście zrobić takiego badania, to pamiętajcie, ze testy antygenowe są także przeprowadzane na lotniskach.
Noszenie maseczek jest wymagane w publicznej przestrzeni zamkniętej (np. sklepy). W niedzielę większość restauracji i sklepów jest nieczynna, działają jedynie małe sklepiki i niektóre restauracje.
Itaka oferuje dla swoich klientów testy antygenowe za 50zł przy powrocie w punktach Diagnostyki.
Obowiązują tu liry tureckie, choć na miejscu możecie też płacić w euro, rzadziej w dolarach.
Jeśli chcecie wymienić euro, to możecie pójść za naszym przykładem i zrobić zakupy w Bimie – resztę dostaniecie w lirach po korzystnym kursie.
W niektórych restauracjach nie było możliwości płatności w euro. W takiej sytuacji proszono nas o płatność w lirach lub kartą.
Tani internet można kupić w Bimie, ale jest niestety jedno „ale”. Karta sim musi zostać zarejestrowana na rezydenta tureckiego. Co to oznacza w praktyce? Nikt nie chciał nam sprzedać takiej karty. Jedynym rozwiązaniem był zakup karty w sklepach Turkcell czy Vodafone. Najtańszą ofertą, którą znaleźliśmy, było 15 GB za 18 EUR. Kupiliśmy jedną kartę i korzystaliśmy z niej na pół.
Tutaj zaczynają się schody, ponieważ nie wszystkie informacje znajdują się na stronie.
Dzień przed wylotem byliśmy pewni, że znaleźliśmy fajną ofertę – 25 EUR za dzień. Rozmawialiśmy z właścicielem przez Whatsappa, auta były dostępne, wszystko fajnie, póki nie pojawiło się pytanie: będziecie chcieli podróżować tylko po Alanyi? Gdzie najdalej chcecie jechać? Gdy tylko napisaliśmy, że chcemy pojechać do Kapadocji, nagle okazało się, że firma nie wypożycza auta na tak długie trasy.
Byliśmy w kropce. Szukaliśmy dalej. Gdy znowu znaleźliśmy korzystną ofertę, właściciel znowu pytał, czy jedziemy do Pamukkale lub Kapadocji. Odpowiedź twierdząca powodowała, że cena rosła prawie dwukrotnie.
Przeczesywaliśmy internet. Przy dobrych cenach okazywało się, że jest potrzebny depozyt i karta kredytowa (niestety nie mamy takiej – pamiętajcie, że karta debetowa nie będzie uznana). W innych przypadkach ubezpieczenie nie obejmowało udziału własnego w szkodzie. To oznaczało, że jeśli będziemy mieć wypadek nie z naszej winy to i tak będziemy obciążeni kosztami.
Większość wypożyczalni nie miała regulaminu wynajmu auta na stronie, więc często pisałam do nich przez Whatsappa i dopytywałam o szczegóły.
W końcu udało mi się znaleźć wypożyczalnie „Trust Rent a Car”, która miała dobre warunki i cenę 25/30 EUR za dzień. Nie było depozytu i można było jechać poza Alanye. W Google firma miała dobre opinie. Zwracano jedynie uwagę na Fiata Albee, który był dosyć stary. Mając to na uwadze, powiedziałam, że jesteśmy zainteresowani innymi autami – właściciel potwierdził, że wszystkie są dostępne.
Jedynym minusem była odległość – musieliśmy podjechać do wypożyczalni taksówką za 50 zł.
Na miejscu zaczął się cyrk – okazało się, że jedynym dostępnym autem jest BARDZO stary Fiat Albea, inne są niedostępne (właściciel po prostu zwabił nas w ten sposób na miejsce), a brat właściciela, który nas obsługiwał, nie znał za bardzo angielskiego.
Wahaliśmy się, czy wynająć to auto, w końcu mieliśmy przejechać nim łącznie 1200 km. Z drugiej strony byliśmy pod presją czasu – w 1 dzień nie udało nam się niczego wynająć, straciliśmy już kasę na dojazd do wypożyczalni i dochodziło południe, a w planach mieliśmy odwiedzenie paru miejsc. Ostatecznie zgodziliśmy się.
I to był nasz błąd! Jeśli intuicja wam podpowiada, żeby czegoś nie robić, to po prostu nie róbcie tego 😛
Zatankowaliśmy do pełna (cena benzyny za litr ok. 3,80 zł) i pojechaliśmy do kanionu Sapadere. Jechaliśmy przez góry, nie było żywej duszy, aż nagle K. zauważył, że przestały nam wchodzić biegi.
Udało nam się zatrzymać przy jedynej przydrożnej restauracji, gdzie mogliśmy zadzwonić do właściciela auta (wtedy nie mieliśmy jeszcze internetu!).
Czekaliśmy godzinę, brat właściciela przyjechał pickupem Hondą (znowu złomek) w automacie, który miał być naszym zastępczym autem.
Następnego dnia mieliśmy jechać do Kapadocji. Fiata nie naprawiono, a jazda przez autostrady pickupem nie wchodziła w grę (było strasznie głośno i wiało). Firma na szczęście oddała nam pieniądze za pozostałe 3 dni wynajmu. Niestety nie oddała nam nic za paliwo, a wyjeździliśmy może 1/3 tego, co zalaliśmy…
Ostatecznie wynajęliśmy Reno Symbol w wypożyczalni „Konak Rent a Car” ( Payallar, 23. Sk., 07460 Alanya/Antalya, Turcja) niedaleko naszego hotelu w Konakkli. Kosztowało co prawda 35 EUR (plus 10 EUR za dodatkowe ubezpieczenie za przednią szybę i opony), ale wszystko było w porządku i bez stresu mogliśmy pojechać w długą trasę. Bardzo polecamy tę wypożyczalnię!
Stan dróg był zadziwiająco dobry, czasem miałam wrażenie, że lepszy niż w Polsce. Skrzyżowania były dobrze pooznaczane, a Turcy nie jeżdżą agresywnie. Nie włączają co prawda kierunkowskazu, ale jeżdżą spokojnie, więc można się przywyczaić.
Na drogach często można spotkać straszaki, czyli tekturowe pojazdy policji (coś takiego było w Polsce z 10 lat temu). Oprócz tego możemy spotkać puste radiowozy policyjne – te akurat mają kamery i mimo tego, że w środku nikt nie siedzi, to możemy dostać mandat.
Na autostradach ograniczenie prędkości to 110-120 km/h, w mieście 50 km/h, a poza miastem 90km/h.
Jadąc po autostradzie widzieliśmy także rampy do awaryjnego hamowania.
Jeśli nie chcecie kupić internetu, to możecie korzystać z bezpłatnej aplikacji Mapsme. Działa bez internetu.
I tym razem kupiliśmy wycieczkę all inclusive, ponieważ bardziej opłacało się kupić wycieczkę zorganizowaną (cena za all inclusive zaczynały się od 999 zł) niż bilet. Wybraliśmy hotel 5* Club Kastalia. Cóż, okazało się, że to bardziej hotel 3,5*. Plusem była niska zabudowa hotelu, bungalowy, dużo zieleni i prywatna plaża. Nie kąpaliśmy się w morzu, bo były dość wysokie fale, a plaża nie robiła dużego wrażenia. Głównie były tu rodziny z dziećmi i myślę, że faktycznie taka niskobudżetowa opcja jest fajna dla rodzin z niezbyt wygórowanymi oczekiwaniami.
Hotel posiada 3 baseny (jeden tylko dla dorosłych, co było dla nas dużym plusem), dużo animacji dla dzieci. Jedzenie było ok, choć raczej kiepski wybór dla wegetarian, a już na pewno dla wegan. K. bardzo smakował kebab. Wieczorem są dania z grilla. Jedzenie jest podawane przez obsługę. Wchodząc do restauracji, należy mieć na sobie maseczkę – bardzo tego pilnują. Można ją zdjąć, gdy usiądziemy przy stoliku. Sprawdzana jest także temperatura przed wejściem.
Przy hotelu raczej nie ma za wiele. Najbliższe bazary i restauracje znajdują się 20-25 min spacerem od hotelu.
Dojazd z lotniska w Antalayi zajmuje ok 1,5 – 2h.
Nie przegap dawki podróżniczych inspiracji i otrzymaj -10zł zniżki na ebooki!
