Traveletter
Nie przegap dawki podróżniczych inspiracji i otrzymaj -10zł zniżki na ebooki!
No products in the cart.
Jaki był wasz najgorszy nocleg?
Nasze najgorsze noclegi mieliśmy na Krecie i na Teneryfie i nadal nie wiem, który był gorszy.
Jeśli chodzi o Kretę, to częściowo sama jestem sobie winna, bo hotel miał bardzo skrajne opinie. Bardzo dużo pozytywnych, ale też sporo negatywnych. I wiecie jak to jest: myślicie sobie, że ludzie przesadzają, że w niskiej cenie oczekują super standardów i po prostu narzekają w komentarzach.
Wybraliśmy ten hotel ze względu na dobrą bazę wypadową i to była nasza ostatnia wycieczka all inclusive aż do czasów covida.
Najgorsze było to, że WSZYSTKIE negatywne opinie się sprawdziły:
Ostatecznie udało nam się zmienić pokój, ale i tak niezbyt dobrze wspominamy te wakacje.
Fatalny nocleg mieliśmy także na Teneryfie w El Medano. Mając z tyłu głowy nasze doświadczenia, sugerowałam się głównie opiniami, które były bardzo dobre.
Gdy przyjechaliśmy na miejsce, okazało się, że na całym suficie jest przeogromny grzyb (a K. ma alergie na grzyb!), więc nie dało się oddychać. Toaleta nie miała drzwi, jedynie połowa ściany odgradzała ją od salonu z kuchnią (!), w której były mrówki i inne robaczki. Między drzwiami wejściowymi a framugą była ogromna szpara na jakieś 10 cm (ktoś z łatwością mógłby się włamać) i uwaga hit – w łóżku było pełno małych robaków.
Tego było za wiele – podjęliśmy decyzje, że nie będziemy tu nocować. Zadzwoniłam do właścicielki, po 15 min. pojawił się jej mąż. Pokazałam mu to wszystko, prosząc, żeby wymienili nam pokój. Nie zgodził się, twierdząc, że czego ja oczekiwałam? Noclegu jak w Paryżu? Serio?! Zaczęłam się kłócić, pokazując na grzyba, robaki w łóżku, na co facet stwierdził „This is Teneryfa. Cocaraucha is in every hous” (co oczywiście nie jest prawdą, bo 5 dni mieliśmy nocleg w fantastycznym miejscu). Gość stawał się co raz bardziej agresywny, rozmowa nie miała już sensu. Zaczęłam nagrywać filmiki i robić zdjęcia, a K. zaczął szukać nowego noclegu. Niestety dochodziła już 20:00, wybór był bardzo mały, a ceny horrendalne.
Na szczęście moja siostra i jej facet mieli osobny nocleg w tej samej miejscowości. I tym sposobem nocowaliśmy u nich, śpiąc na rozkładanej kanapie w salonie. Musiałam zgłosić reklamacje do Airbnb, wysyłając wszystkie materiały, a później kilka razy dzwoniono do mnie z Manchesteru, żeby wyjaśnić sytuacje. Upewniali się, czy jestem bezpieczna i czy mamy nowy nocleg. Dostałam zwrot pieniędzy po upływie tygodnia.
Co ciekawe, sprawdziłam dzisiaj ten nocleg na Airbnb. Właścicielem nie jest już Ana, ale Laurent (agresywny mąż). Zdjęcia wciąż te same, które zupełnie nie oddają „klimatu domu”, ocena 4.8/5. Także można się nadziać.
Aż do tej przygody wybierałam bardzo tanie noclegi, które służyły jako baza wypadowa. Teraz się śmiejemy z tych przygód, ale wtedy najadłam się dużo stresu, więc wychodzę z założenia, że wolę dopłacić do lepszego standardu niż później się denerwować, choć nadal szukam cenowych okazji.
Wiadomo każdy ma różne wymagania i często trzeba je dostosować do kierunku naszego wyjazdu. Na południu Tajlandii zdarzało się, że mieliśmy mrówki w pokoju, a gdy mieszkaliśmy w chatce w dżungli, to drzwi nie były szczelne, po pokoju chodziło parę gekonów (wolałam nie sprawdzać, co jeszcze), a w nocy przed drzwiami spacerowały warany ;D z kolei jeśli robimy city break, to główną rolę gra lokalizacja i cena, a nie basen czy ogromny ogród 😉
Nie przegap dawki podróżniczych inspiracji i otrzymaj -10zł zniżki na ebooki!
