Jaki był wasz najgorszy nocleg?

 

Nasze najgorsze noclegi mieliśmy na Krecie i na Teneryfie i nadal nie wiem, który był gorszy.

Jeśli chodzi o Kretę, to częściowo sama jestem sobie winna, bo hotel miał bardzo skrajne opinie. Bardzo dużo pozytywnych, ale też sporo negatywnych. I wiecie jak to jest: myślicie sobie, że ludzie przesadzają, że w niskiej cenie oczekują super standardów i po prostu narzekają w komentarzach.

Wybraliśmy ten hotel ze względu na dobrą bazę wypadową i to była nasza ostatnia wycieczka all inclusive aż do czasów covida.

Najgorsze było to, że WSZYSTKIE negatywne opinie się sprawdziły:

  • Jedzenie absolutnie niejadalne (nasz znajomy zatruł się, a my jedliśmy tam tylko śniadania, bo jedynie owoce były świeże), więc stołowaliśmy się głównie na mieście. 
  • Ściany były tak cienkie, że swobodnie sobie przez nie rozmawialiśmy. 
  • Zejście do morza było bardzo strome, a prądy tak silne że jeden mężczyzna chyba się utopił (do dzisiaj nie poznaliśmy finału tej historii). 
  • Przed naszym tarasem swoją zagrodę miały gęsi i kury, które codziennie budziły nas o 5:00 rano. 
  • Mieliśmy mrówki, które powchodziły nam do bagaży. 
  • W nocy klimatyzacja nam się popsuła i zostaliśmy strasznie pogryzieni przez komary.

Ostatecznie udało nam się zmienić pokój, ale i tak niezbyt dobrze wspominamy te wakacje.

Fatalny nocleg mieliśmy także na Teneryfie w El Medano. Mając z tyłu głowy nasze doświadczenia, sugerowałam się głównie opiniami, które były bardzo dobre.

Gdy przyjechaliśmy na miejsce, okazało się, że na całym suficie jest przeogromny grzyb (a K. ma alergie na grzyb!), więc nie dało się oddychać. Toaleta nie miała drzwi, jedynie połowa ściany odgradzała ją od salonu z kuchnią (!), w której były mrówki i inne robaczki. Między drzwiami wejściowymi a framugą była ogromna szpara na jakieś 10 cm (ktoś z łatwością mógłby się włamać) i uwaga hit – w łóżku było pełno małych robaków.

Tego było za wiele – podjęliśmy decyzje, że nie będziemy tu nocować. Zadzwoniłam do właścicielki, po 15 min. pojawił się jej mąż. Pokazałam mu to wszystko, prosząc, żeby wymienili nam pokój. Nie zgodził się, twierdząc, że czego ja oczekiwałam? Noclegu jak w Paryżu? Serio?! Zaczęłam się kłócić, pokazując na grzyba, robaki w łóżku, na co facet stwierdził „This is Teneryfa. Cocaraucha is in every hous” (co oczywiście nie jest prawdą, bo 5 dni mieliśmy nocleg w fantastycznym miejscu). Gość stawał się co raz bardziej agresywny, rozmowa nie miała już sensu. Zaczęłam nagrywać filmiki i robić zdjęcia, a K. zaczął szukać nowego noclegu. Niestety dochodziła już 20:00, wybór był bardzo mały, a ceny horrendalne.

Na szczęście moja siostra i jej facet mieli osobny nocleg w tej samej miejscowości. I tym sposobem nocowaliśmy u nich, śpiąc na rozkładanej kanapie w salonie. Musiałam zgłosić reklamacje do Airbnb, wysyłając wszystkie materiały, a później kilka razy dzwoniono do mnie z Manchesteru, żeby wyjaśnić sytuacje. Upewniali się, czy jestem bezpieczna i czy mamy nowy nocleg. Dostałam zwrot pieniędzy po upływie tygodnia.

Co ciekawe, sprawdziłam dzisiaj ten nocleg na Airbnb. Właścicielem nie jest już Ana, ale Laurent (agresywny mąż). Zdjęcia wciąż te same, które zupełnie nie oddają „klimatu domu”, ocena 4.8/5. Także można się nadziać.

Aż do tej przygody wybierałam bardzo tanie noclegi, które służyły jako baza wypadowa. Teraz się śmiejemy z tych przygód, ale wtedy najadłam się dużo stresu, więc wychodzę z założenia, że wolę dopłacić do lepszego standardu niż później się denerwować, choć nadal szukam cenowych okazji.

Jak obecnie wybieram nocleg i na co zwrócić uwagę?

  1. Sprawdzam zdjęcia i opinie na różnych portalach (Booking, Airbnb, Tripadvisor, Agoda itp). 
  2. Wybieram nocleg ze min. średnią opinią 8,0 na Bookingu, choć przeważnie celuję w takie z oceną 9,0 wzwyż. 
  3. Minusy, złe opinie często się sprawdzają, więc warto wziąć na to poprawkę. Zardzewiały element w łazience mi nie przeszkadza, ale karaluchy w pokoju juz tak. 
  4. Korzystając z Google Maps sprawdzam, gdzie jest położony hotel, jak daleko jest do restauracji, sklepów, głównych atrakcji. Używam też „ludzika”, żeby sprawdzić, jak wygląda w rzeczywistości. Ogromnie polecam ten sposób – ostatnio chcieliśmy zarezerwować hotel z basenem, po czym okazało się, że basen jest położony 3 km dalej, chyba w prywatnym domu właścicieli! 
  5. Dodatkowe opłaty nieuwzględnione w cenę – szczególnie dużo takich ofert jest we Włoszech. Czasem należy dopłacić 10 EUR za ręczniki i pościel od osób, często koszta konsumpcyjne (czyt. woda, prąd, gaz) nie są wliczone w cenę – niby przez tydzień nie wiele zużyjemy, ale czytałam na forach i opiniach, że czasem może to być nawet 150 EUR do rachunku
  6. Booking – czytanie zakładki „ważne informacje” – tutaj możecie znaleźć informacje dot. dodatkowych kosztów, obowiązującego depozytu (czasem karta kredytowa może być wymagana) lub pewnych ograniczeń – np. basen może być czynny tylko od czerwca do września, nie można organizować wieczorów panieńskich/kawalerskich itd. 
  7. Udogodnienia w obiekcie – jeśli wybieram się do ciepłych krajów, w hotelu/apartamencie obowiązkowo musi być klimatyzacja, szczególnie jeśli jedziemy w sezonie lub gdy temperatury są wysokie. Dodatkowo zwracam uwagę na to, czy jest suszarka lub kosmetyki typu szampon czy żel do mycia, szczególnie, jeśli mam tylko bagaż podręczny 
  8. W obecnych czasach ważne jest dla mnie bezpłatne odwołanie rezerwacji lub niskie koszta odwołania 
  9. Sprawdzam, kto wynajmuje apartament – jeśli firma pośrednicząca, to staram się znaleźć namiar do właściciela albo piszę do pośrednika, żeby zaoszczędzić na kosztach prowizji 
  10. Na wakacje jeżdzę przeważnie poza sezonem – noclegi są wtedy dużo tańsze. 
  11. Jeśli jedziemy ze znajomymi, rezerwuję noclegi z 2 sypialniami. Przerabialismy już spanie na kanapie w salonie – brak prywatności, na przy tygodniowym lub dłuższym wyjeździe jest to mało komfortowe. Oczywiście wszystko zależy od tego, z jaką ekipą jedziecie. Na wyjeździe fotograficznym spałam w pokoju 4 osobowym z innymi dziewczynami i było fajnie! 
  12. To jest trochę cebulowate, ale niestety tak mam – mam niepisaną zasadę, że staram się znaleźć nocleg max do 100zł/osobe/doba. Nie trzymam się jej kurczowo, bo czasem się po prostu nie da, ale zawsze mam satysfakcje, jeśli znajdę fajną miejscowę za nieduże pieniądze. 
  13. Jeśli to możliwe, staram się wybierać noclegi, które mają niepowtarzalny klimat – skalny hotel w Kapadocji był niesamowity, a w tamtym roku mieliśmy apartament we włoskim stylu z cudownymi kafelkami. Dodatkowo lubię przestrzeń, zwracam uwagę, czy apartament ma ogród czy taras, gdzie można zjeść śniadanie na świeżym powietrzu. 
  14. Basen – dosyć ciężko znaleźć niedrogi nocleg z basenem, ale jeśli się on trafi, to jest on błogosławieństwem po całym dniu chodzenia w upale 😀

Wiadomo każdy ma różne wymagania i często trzeba je dostosować do kierunku naszego wyjazdu. Na południu Tajlandii zdarzało się, że mieliśmy mrówki w pokoju, a gdy mieszkaliśmy w chatce w dżungli, to drzwi nie były szczelne, po pokoju chodziło parę gekonów (wolałam nie sprawdzać, co jeszcze), a w nocy przed drzwiami spacerowały warany ;D z kolei jeśli robimy city break, to główną rolę gra lokalizacja i cena, a nie basen czy ogromny ogród 😉

Traveletter

Nie przegap dawki podróżniczych inspiracji i otrzymaj -10zł zniżki na ebooki!


Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.