No products in the cart.
Jak zorganizować wyjazd do Kapadocji?
o Kapadocji postanowiliśmy pojechać na własną rękę. W dniu wyjazdu nadal nie wiedzieliśmy, co z naszym zepsutym autem. W końcu udało mi się dodzwonić do właściciela firmy, który poinformował nas, że nie zdążą z naprawą. Na szczęście udało nam się odzyskać pieniądze za kolejne 3 dni wynajmu auta, byliśmy stratni tylko (i aż) na benzynie. Plus wszystkie stresy, stracony czas i kasę na dojazdy, ale trudno. Grunt, że udało nam się jakoś wyjść z tej całej niefajnej sytuacji.
Ostatecznie wypożyczyliśmy Renault Symbol w Konak Rent a Car za 35 EUR/dzień. Ubezpieczenie opon i przedniej szyby było dodatkowo płatne 10 EUR.
Jeśli nie czulibyście się zbyt pewnie za kółkiem w Turcji, na miejscu znajduje się wiele biur podróży, które oferują kilkudniowe wycieczki do Kapadocji. Przez zepsute auto też przez chwilę braliśmy taką opcję pod uwagę. Sprawdziłam, że 3 dniowa wycieczka z zakwaterowaniem, przewodnikiem, transferami, 2x obiad i 2x śniadaniem kosztowałaby 85 EUR od osoby. Cena korzystna, ale nie jesteśmy fanami zbiorowych wycieczek, uwielbiamy sami wybierać miejscówki, knajpy i zwiedzać bez tłumów.
Przez zamieszanie związane z autem wyjechaliśmy dopiero po 12.
Trasa trwała 6 godzin, jechaliśmy przez Konye.
Drogi w Turcji zaskoczyły nas. Były w bardzo dobrym staniem, znaki czytelne, skrzyżowania dobrze oznaczone. Widzieliśmy nawet pasy do awaryjnego hamowania – trasa początkowo wiedzie przez góry, jest dużo zakrętów, może się zdarzyć, że hamulce nie wyrobią – i właśnie ze względu na takie sytuacje stworzono dodatkowa drogę żwirową przy bardziej niebezpiecznych odcinkach, która jest ich przedłużeniem. Auto wjeżdżając na taką drogę, traci swoja siłę rozpędu bez używania hamulców.
Bardzo często przy głównych drogach znajdują się stragany, czasem coś w stylu foodtracka, ale w wydaniu tureckiem. Na miejscu można napić się czaja (tureckiej herbaty) i soku z granatu, czy zjeść gozleme.
Paliwo jest trochę tańsze niż w Polsce i kosztuje ok, 3,50zł za litr.
O 19 byliśmy na miejscu. Dzień przed wyjazdem znalazłam fantastyczny hotel na Airbnb „Tekkaya Cave Hotel”. I jak sama nazwa wskazuje, hotel znajdował się w… skale! Nigdy nie byliśmy w takim miejscu, tym bardziej byliśmy ciekawi, jak to wygląda. Pokoje były dosyć ciemne, ale klimat był niesamowity. Wybrałam to miejsce ze względu na lokalizację (centrum Goreme) i bardzo ładny taras z dywanami, na tle którego z rana widać byłoby balony. Oprócz tego hotel miał własny basen (niestety coś się popsuło i był nieczynny w dniu naszego przyjazdu). Dodatkowo w cenie hotelu było tureckie śniadania – ogromne i przepyszne i było tam dosłownie wszystko: różne rodzaje sera, wędliny, mufinki, owoce, pasty, marmolady, oliwki oraz napoje.
Obsługa hotelu była przemiła. Kelnerka tak po prostu zaczęła nam opowiadać o Kapadocji przy śniadaniu, doradzając, które miejsca powinniśmy koniecznie zobaczyć.
Tekkaya hotel ma także własną restaurację, ale nie zdążyliśmy z niej korzystać.
Koszt noclegu: 190 zł za noc za pokój ze śniadaniem!
Naszym drugą noc spędziliśmy w „Charming Cave Hotel” także w Goreme. Pokój był bardziej przestrzenny, a nasze łóżko posypane kwiatami róż. Efekt wow. Właściciel hotelu i jego brat byli bardzo sympatyczni. Przy zakwaterowaniu poczęstowali nas turecką herbatą i lemoniadą. Ten hotel też miał niesamowity klimat, tureckie śniadania w cenie oraz bardzo ładny taras. Niestety nie widzieliśmy go na żywo, bo na drugi dzień padało i był zakryty. Koszt: 249 zł za 1 noc/pokój ze śniadaniem.
Obydwa hotele bardzo nam się podobały i zdecydowanie mogę wam je polecić!
Wszędzie dojeżdżaliśmy autem do głównych atrakcji max. 15-20 min do tych najbardziej oddalonych atrakcji . Myślę, że warto wybrać nocleg w Goreme, ponieważ znajduje się tu bardzo dużo hoteli, restauracji, straganów itd. i jest wszędzie blisko autam.
Bardzo polecamy wam „Old Cappadocia Restaurant”, gdzie zamówiliśmy pyszną turecką pizze oraz kebab. Co ciekawe, poszliśmy do restauracji przed 22. Powiedziano nam, że o tej godzinie możemy zjeść tylko w środku albo zamówić na wynos. Jak się okazało, to wszystko przez covidowe restrykcje! Na zewnątrz knajpa prawie pusta, a w głębi restauracji mnóstwo ludzi, prawie wszystkie stoliki zajęte i przygaszone światło… cóż, każdy sobie radzi jak może 😛
Byliśmy też w Keyif Restaurant – było to knajpka bardziej w europejskim klimacie, ale jedzenie nie przypadło nam do gustu. Kebab był średni, falafel najgorszy jaki jadłam w życiu, a ravioli zupełnie bez smaku.
W Turcji natomiast warto napić się soku z granatu. Duża porcja kosztuje ok. 7zł i to w tak turystycznym miejscu jak Kapadocja, gdzie ceny są znacznie wyższe niż w innych regionach.
Jak się okazuje, balony nie latają codziennie. Dla mnie ta informacja była szokująca, no bo jak to, główna atrakcja regionu i nie latają każdego dnia? No nie. Wszystko zależy od warunków pogodowych. Przyjeżdżając więc na kilka dni zwiększacie prawdopodobieństwo ich zobaczenia. W naszym przypadku mieliśmy okazję zobaczyć je tylko raz, bo następnego dnia było dosyć chłodno i bardzo wiało.
Co za tym idzie, warto wybrać się do Kapadocji w terminie maj-wrzesień, ponieważ wtedy macie gwarancję lepszej pogody. My byliśmy w Turcji pod koniec czerwca, a i tak złapał nas deszcz i mocny wiatr.
Podczas naszego wyjazdu balony zaczęły się wznosić tuż po 5 rano i latały mniej więcej do 6.
1. Zachód słońca w Rose & Red Valley
Piękny zachód słońca nad doliną w Kapadocji? W Red & Rose Valley będzie on idealny!
Na szczęście udało nam się go zobaczyć – na miejscu dojechaliśmy dopiero po 19, szybko się zameldowaliśmy i popędziliśmy do doliny – od naszego hotelu jechaliśmy tam niecałe 15min.
Za wjazd do doliny płaci się parę złotych (niestety nie pamiętam dokładnie ile, ale myślę, że w okolicach 5-10zł), po zachodzie słońca już nikt nie pilnuje wejścia i można tu wjechać bezpłatnie. Na miejscu znajduje się dosyć duży parking.
Oprócz tego są dwa bary, gdzie można także coś przekąsić, trawka, huśtawki, leżaczki, nawet dywaniki na punktach widokowych.
2. Balony podziwiane z hotelowego tarasu
3. …a także z pobliskich wzniesień 🙂
4. Wschód słońca w Love Valley
To właśnie z tego miejsca jest najlepszy widok na balony. Nie spieszyliśmy się i dotarliśmy tam na sam koniec, bo myśleliśmy, że na spokojnie zrobimy zdjęcia następnego dnia o wschodzie. Niestety, jak się okazało, nie było nam to dane ze względu na złą pogodę.
Dolina zawdzięcza swą nazwę skałom, które kojarzą się z męskim przyrodzeniem. Cóż, wstawiając zdjęcie na ig, niektórym przychodziły na myśl szparagi, ale dolina nawiązująca do miłości jest chyba bardziej chwytliwa 😉
Widoki? Absolutnie nieziemskie. O wschodzie było sporo ludzi głównie ze zorganizowanych wycieczek, na nasze szczęście wchodzili już do autokarów, więc mieliśmy prawie cała dolinę dla siebie i dużo przestrzeni do zdjęć. Światło nadal robiło niesamowitą robotę!
Na miejscu znajduje się dużo instagramowych miejscówek. Normalnie zdjęcie przy takiej furze kosztuje 1$, ale nikogo nie było, więc K. strzelił mi fotę za darmoszkę. Za mną drzewko szczęścia, które są tutaj bardzo popularne.
5. Odwiedzić Goreme Open Air Musem – oprócz specyficznych skalnych znajduje się tu największe zagęszczenie wydrążonych kościołów, domostw i kaplic, które należały do chrześcijańskich mieszkańców Kapadocji. Niektóre kościoły pochodzą z X/XII w.
Muzea znajduje się 15 min pieszo od centrum Goreme. Na miejscu znajduje się płatny parking (ok. 5 zł, czas nieograniczony).
Wstęp kosztuje 75 TL (ok. 35zł).
6. Zobaczyć zamek w Uchisar – najwyższy punkt w Kapadocji, usytuowany ok. 5km od Goreme. Jest to ogromna tufowa formacja skalna, którą zamieszkiwali kiedyś ludzi. Prawdopodobnie pełniła funkcje obronną.
Chcieliśmy tu przyjść na piękny zachód słońca – niestety pogoda była okropna. Strasznie wiało, było zimno, a my nie mieliśmy odpowiednich ciuchów. Szybko zwiedziliśmy okolicę i zmarznięci wróciliśmy do hotelu.
7. Zgubić się w uliczkach Goreme!
