Traveletter
Nie przegap dawki podróżniczych inspiracji i otrzymaj -10zł zniżki na ebooki!
No products in the cart.
uerteventura jest drugą największą, a także najdłuższą wyspą wysp archipelagu wysp Kanaryjskich. Jej linia brzegowa wynosi 340 km i znajduje się 100 km od Afryki. To powoduje, że znajdziemy tu ponad 150 zjawiskowych naturalnie szerokich plaż z piaskiem prosto z Sahary. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że to właśnie tutaj widzieliśmy najpiękniejsze plaże w naszym życiu i wróciliśmy wypoczęci jak nigdy.
Dużo osób mówi, że nie ma tu nic – tylko piach i woda. My nie nudziliśmy się ani sekundy, a piękne widoki nas zachwyciły!
Pogoda na wyspie oscyluje przez cały rok w ciągu dnia między 21-29 stopni, dlatego można ją odwiedzić każdej porze roku. Na Fuerte pojechaliśmy na początku czerwca 2016. 26-27 stopnie, a woda w oceanie ciepła. Pogoda idealna? Prawie.
Nie bez powodu Fuerteventura jest nazwana wietrzną wyspą. I faktycznie, przez 2 dni bardzo wiało. Do tego stopnia, że kupiliśmy parawan. Wiatr był na tyle silny, że po 5 min leżenia na plaży byliśmy przykryci dosyć grubą warstwą piasku, który mieliśmy dosłownie wszędzie. Na szczęście parawan dał radę – dzięki niemu poczuliśmy się trochę jak nad polskim morzem 😉
Częstym zjawiskiem jest też tzw. kalima, czyli burze piaskowe niosące piasek z Sahary.
Dokładnie pamiętam te uczucie, gdy wyszłam z lotniska. Ciepły podmuch wiatru musnął moją twarz. Rozejrzałam się – wokół góry i piasek. Gdzieniegdzie kaktusy i palmy. Widok nie zmieniał się przez całą drogę do naszego hotelu. Surowość tego klimatu przypominał mi trochę Road 66.
Z Fuertą zaczynaliśmy dopiero nasze podróżnicze podboje i zdecydowaliśmy się wtedy na wykupienie zorganizowanej wycieczki z Itaki. Wersja all inclusive za 1800 zł od osoby.
Można tu dolecieć czarterem od 600 zł lub polować na bilety tanich linii lotniczych.
Byliśmy na wersji all inclusive w hotelu SBH Jandia Resort (obecnie SBH Maxorata Resort).
Bardzo wam go polecam przede wszystkim ze względu na lokalizacje. Dojazd z lotnika zajmuje ok. godziny, ale naprawdę warto tu przyjechać, bo to właśnie na północy znajdują się najpiękniejsze plaże.
Przed naszym hotelem rozciągała się przepiękna niesamowicie szeroka Playa Del Matoral. Serio, nigdy nie byłam na tak wielgaśnej plaży. Podczas pobytu spotkaliśmy tu tylko parę osób (w tym parę nudystów, którzy postanowili rozbić się tuż koło nas…).
A koło plaży znajdował się”zwierzyniec”. Mieszkały tu dziko żyjące papugi oraz szalone wiewiórki, które karmiliśmy orzeszkami. Oprócz tego spotkaliśmy tu pare nieznanych nam ptaków, które chodziły po hotelowym ogrodzie.
Okolica była bujnie zielona, zadbana i spokojna.
W pobliżu plaży jest także charakterystyczny szkielet kaszalota, który został wyrzucony z morza w 2004 roku.
Sam hotel był bardzo ładny (obecnie wygląda jeszcze lepiej!), obsługa była przemiła, a jedzenie bardzo dobre i lokalne. Jedliśmy to lepszą paellę niż na mieście. Było dużo ryb, owoców morkich, a codziennie na śniadanie podawano churrosy <3
Niestety nie pamiętam, gdzie dokładnie wynajmowaliśmy auto, ale płaciliśmy za dzień ok. 35 EUR za dzień za Fiata Pande. W wypożyczalni było śmiesznie, bo Pani ledwo mówiła po angielsku, ale za to znała 3 słowa po polsku „tylko drogi asfaltowe” 😀 napisała nam to nawet na umowie 😉
Jeśli chodzi o stan dróg, to były one bardzo dobre. W większości przypadków dojedziecie wszędzie właśnie drogą asfaltową, tylko na Cofete jechaliśmy szutrową.
Nie przegap dawki podróżniczych inspiracji i otrzymaj -10zł zniżki na ebooki!
