No products in the cart.
Na Fuerteventurze znajdziecie jakieś 150 rajskich plaż -wybór jest tu naprawdę duży! Ciągną się kilometrami, są szerokie i piaszczyste. A kolor wody? Cudo!
Poniżej znajdziecie plaże, które nas urzekły.
Wyróżnia ją ogromna wydma. Oprócz tego jest piaszczysta, szeroka, a zejście do wody jest łagodne. Uważajcie jednak na prądy. Plaża znajdowała się ok. 30 min pieszo od naszego hotelu.
Niedaleko znajduje się jedna z pięciu latarni morskiej na wyspie.
Podsumowanie:
Przeogromna plaża tuż koło naszego hotelu. Znajdziecie tu także dziko żyjące papużki i wiewióry!
Podsumowanie:
Nasze ubezpieczenie nie obejmowało dróg szutrowych, ale zdecydowaliśmy pojechać się na najbardziej tajemniczą plażę Fuerteventury.
Drogi wyglądały tak, a my mieliśmy do dyspozycji Fiata Pande.
Pamiętam, że rezydent sprzedawał wycieczki na Cofete, mówiąc, że nie da się tam dojechać zwykłym autem, można tylko terenowym. Oczywiście to było kłamstwo. Sprawdziliśmy, że biuro oferowało przejażdżkę zwykłymi mini busikami za 40EUR od osoby. Nie dajcie się nabrać. Na plaże da się dojechać, nasza Pandzia świetnie sobie poradziła. Jadąc od Morro Jable, trasa drogą szutrową wynosi 18km.
Po drodze zatrzymaliśmy się przy kolejnej latarnii i punkcie widokowym na Punta Jandia.
Klimat w tym miejscu jest jeszcze bardziej surowy i pustynny, po drodze nie ma prawie żadnej roślinności.
Droga stawała się co raz bardziej kręta. Nagle klimat zmienił się diametralnie. Za tymi górami znajduje się plaża. Zanim wjedziecie na plażę, warto zatrzymać się także na punkcie widokowym „Punto de vista sobre puerto de montaña”.
Woda była dosyć zimna, a większe fale nie sprzyjały wodnym kąpielom, ale za to widoki były niesamowite!
Klimat nieziemski, w dodatku wokół tego miejsca krążą legendy. Dotyczą one budynku, który znajduje się bliżej gór. Jest to Willa Winter wybudowana prawdopodobnie podczas II wojny światowej przez Gustaca Wintera. Mówi się, że willa była sekretną bazą zaopatrzeniową dla ubotów. Wersja bardziej hardcorowa opowiada operacjach plastycznych, którzy wykonywali tu niemieccy wojenni generałowie.
Na miejscu znajduje się bezpłatny parking, widać go na tym zdjęciu:
Podsumowanie:
Sotavento jest jedną z najdłuższych na Fuercie. Jest też niesamowicie szeroka – w niektórych miejscach sięga nawet 300 metrów! Na miejscu czułam się jak na pustyni – morze piasku, a brzegu prawie nie widać. Z tyłu plaży rosną też takie krzaczki:
Piasek jest idealny – złoty i sypki, kolor oceanu – idealnie lazurowy. Przy brzegu jest bardzo płytko przez liczne przypływy i odpływy – dzięki nim tworzą się tu małe zatoczki.
Nie bez powodu plażę nazwano ją „sotavento”, czyli „zawietrzna”. To istny raj dla surferów. Plaża oferuje także bardzo korzystne warunki do kitesurfingu oraz windsurfingu przez tworzące się tu laguny. To właśnie w tym miejscu możecie znaleźć najbardziej prestiżowe szkoły tych sportów wodnych.
Jeśli chcecie zobaczyć lagunę, musicie to zaplanować. Nie pojawia się ona codziennie. Ogólna zasada jest taka, że szansa na trafienie laguny jest bliżej nowiu lub pełni.
TUTAJ znajdziecie informacje, kiedy i w jakich godzinach pojawia się laguna.
Podsumowanie:
