H

urghada nie jest warta większej uwagi - słyszałam przed wyjazdem. Ale ja i tak uparłam się, że chcę ją zobaczyć. Podczas ostatnich wycieczek zwykłe życie mieszkańców mogliśmy obserwować tylko przez szyby w autokarze - dla mnie to stanowczo za mało.

Także i tym razem skorzystaliśmy z oferty El Sahel Travel. Wcześniej wykupiliśmy od nich 3 wycieczki, więc tę otrzymaliśmy w gratisie (!). O 15 miał podjechać po nas busik, a ja o godzinie 14 nadal miałam problemy żołądkowe przez klątwę faraona. Zaczęłam namawiać K., żeby jechał sam. W międzyczasie zaczęłam oglądać zdjęcia Hurghady w internecie i stwierdziłam, że nie mogę odpuścić, inaczej będę cholernie żałować. Klątwa pokrzyżowała nam już wcześniejsze plany i nie popłynęliśmy na nurkowanie, więc byłam zła na samą myśl, że kolejny dzień spędzę w hotelu.

Spakowałam więc do torby leki, papier toaletowy i powiedziałam K. – Co ma być, to będzie, jadę z tobą!

Po 20 min dojechaliśmy do Hurghady. Jest to dosyć młode miasto – osada została założona w 1913 dla poszukiwaczy ropy naftowej, następnie pełniła funkcje osady rybackiej. Dopiero w 80. latach XX wieku miasto zaczęło rozwijać się pod kątem turystyki dzięki zagranicznym i krajowym inwestorom. Przy morzu wybudowano pełno kolosalnych 4 –  5 gwiazdkowych hoteli przypominających pałace lub wielkie auqaparki. Wielu turystów nie decyduje się ich opuścić, jak mówią, ze względów bezpieczeństwa. A przecież tyle tracą! Od naszego hotelu do centrum Hurghady było jakieś 15-20 min autem. Tylko tyle i aż tyle. To zupełnie inny świat w odróżnieniu od hotelowych molochów.

Zwiedzanie zaczęliśmy od kościoła koptyjskiego. Przed wejściem oczywiście kontrolna bramka i policjant wyposażony w ogromny karabin. Mimo tego, że przywykłam do tych wszystkich kontroli na ulicach, to jednak widząc taką broń z TAK bliska, przez chwilę zrobiło mi się nieswojo.

Oczywiście nasza przewodniczka nie zwróciła na niego nawet uwagi, bardziej skupiając się na tym, żebyśmy na ten czas założyli maseczki – bo maseczki nosi się tu tylko wewnątrz budynków no i podczas takich kontroli.

W kościele siedziały tylko dziewczynki ze swoją mamą. Rzucały mi ciekawe spojrzenia.

Wtedy zauważyłam, że w Hurghadzie ludzie zwracają na mnie uwagę. Aby uszanować tamtejszą kulturę i tradycję, ubrałam się zgodnie z obowiązującymi normami – sukienka do połowy łydki, koszulka zakrywająca ramiona. Miałam odkryte jedynie włosy, bo czarna chusta przy takiej temperaturze nie była najlepszym rozwiązaniem.

Co ciekawe, w naszej grupie była pewna dziewczyna w bardzo krótkich obcisłych spodenkach. Zastanawialiśmy się, jak bardzo ludzie zaczną się na nią gapić lub zaczepiać. I wiecie co? Jednak moje blond włosy wzbudzały większą furorę, mimo tego, że byłam praktycznie cała zakryta od stóp do głów. Plus tej całej sytuacji? Mogłam porobić fajne ujęcia. Poza tym ci ludzie byli przyjaźnie nastawienie, nie czułam, że są natarczywi. Machali, uśmiechali się, często nawet pozowali do zdjęć. Byli ciekawi, tak samo jak ja byłam ciekawa ich i tego zupełnie odmiennego życia. Dzieciaki biegały za mną, śmiejąc się, gdy przybijałam im piątki. Tylko raz jacyś mężczyźni cmokali na mnie. Zapytałam przewodniczki, czy w Egipcie to coś obraźliwego. Nie, po prostu tak już jest, próba zwrócenia uwagi na siebie.

Po kościele poszliśmy na sok z trzciny – o dziwo, bardzo smaczny. Mogliśmy też zobaczyć, jak się robi taki sok, a później ziomeczki z knajpy chciały sobie zrobić z nami zdjęcia 😉

Następnie pojechaliśmy na targ. To było coś niesamowitego. Ktoś piecze chleb. Ktoś wykrzykuje niezrozumiałe dla mnie słowa. Pewnie zachęca, że można u niego kupić najlepsze arbuzy. Przed nami jakiś facet niesie kilkanaście skrzynek na plecach. Kobiety sprzedają chleb. Wchodzimy do środka. Sprzedawcy zachwalają swoje warzywa i owoce, mocno gestykulując. Siedzą po turecku na wysokich stołach, gdzie sprzedają jedzenie. Zwierzęta są sprzedawane w ciasnych klatkach. Bakłażan, truskawki, banany i wiele innych warzyw i owoców, których nazwy są mi obce. Nad nami wiszą jakieś szmatki. Ktoś macha ręką, że nie chce zdjęć.

Wychodzimy stąd, kierując się do targu rybnego. Po drodze starsi panowanie siedzący w knajpach  gestykulując, zapraszają nas, byśmy z nimi usiedli i zagrali. W restauracji kelnerzy widzą, że robię im zdjęcia, więc zaczynają do mnie machać. Biegają dzieci, jakaś para 10 latków jedzie na cieżarówce, trzymając się tylnych drzwi. Jest gwarnie i tłoczno. Słychać dźwięk klaksonów i głośne rozmowy w nieznanym mi języku. Wokół pelno rzemieślinków – krawiec, szewc. A także pełno budek z ciuchami. 

Po targu idziemy przejść się mariną. Zupełnie inny świat, stworzony dla turystów. Porządek, mało ludzi, wokól restauracje. Jest zbyt europejsko, nudno, a budynki są pastelowe.

Po drodze wchodzimy do super marketu, żeby zrobić szybkie zakupy pamiątkowe. Co warto kupić w Egipcie?

  • daktyle w czekoladzie
  • miód z czarnuszki
  • zieloną herbatę
  • tahini
  • przyprawy
  • kawę z kardamonem
  • chałwę

Kolejny punkt – targ rybny. Tutaj także przed wejściem czeka ochroniarz. Na targu można kupić świeże ryby i owoce morza, a także zjeść coś na miejscu. W takich sytuacjach cieszę się, że przez mój wiecznie zapchany nos ledwo czuję unoszący się w powietrzu zapach. Chcąc zobaczyć jak to wszystko wygląda i zrobić parę fajnych zdjęć, więc wchodzę do środka. Nieprzemyślany ruch. Moje klapki i stopy toną w rybnych kałużach.

Kierujemy się w stronę meczetu El Mina. Niestety przez covid nie można wejść do środka. Jego budowa została ukończona w 2012.

Po drodze mijamy księgarnie. W oczy wrzuca nam się to, że nie ma żadnych zagranicznych książek.

Pytam przewodniczkę, czy w okolicy mogę gdzieś kupić hibiskus. Powiedziała, że zna takie miejsce, możemy tam podjechać, a przy okazji ktoś podrzuci mi moje zagubione legginsy z Kairu!

Tak więc zrobiliśmy. Przy okazji kupiliśmy dwie inne herbatki z daktyli i granatu, olejek i tytoń do naszej shishy.

 
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.